Kultura na talerzu

TOP 6 FILMÓW KULINARNYCH O KUCHNI AZJATYCKIEJ

Gotowanie jest jak seks. Kończy się zawsze tak samo, a mimo to szukasz nowych, niebezpiecznych dróg prowadzących do finału – powiada w Ugotowanym Adam Jones. Podobnie jest w kinie kulinarnym, w którym jedzenie staje się pretekstem do snucia opowieści. Niestety, kino kulinarne, zwłaszcza to mainstreamowe,bardzo często potrafi rozczarować, . Uderza swoją pastelowością i sztampowym wyobrażeniem o pracy kucharzy.  W restauracyjnej kuchni, którą znam, nie jest ani tak pięknie, ani kolorowo jak w tych filmowych. Kuchenny suprematyzm i fine dining jest mi obcy, nie pociąga mnie,  mam wrażenie, że tworzy jedzenie, które nie spełnia swojej pierwotnej funkcji – nie zaspakaja głodu. Podobny stosunek mam do kina kulinarnego w którym nie szukam sztuczności, a właśnie żywiołowości i… zwyczajnie życia.

Oto krótki przegląd filmów, po obejrzeniu których zaczęłam rozumieć kuchnię azjatycką oraz ludzi, którzy ją tworzą.

tampopoTampopo (reż. Juzo Itami) – doskonały film dla miłośników ramenu, którzy nie odnaleźli tego smaku w The Ramen girl (reż. Allan Ackerman). W małym barze serwującym makaron ramen śledzimy losy bohaterów, których łączy miska zupy przygotowanej przez Tampopo. Doskonała fuzja kina kulinarnego z kinem akcji.

 

 

 

 

przepisDoin-jang (reż. Suh-Goon Lee) – historia poszukiwania idealnego przepisu na koreańską zupę z sfermentowanej pasty fasolowej (doin-jang chigae). Film urzekł mnie, może dlatego, że jako osoba, której w kuchni wychodzi najlepiej jedynie grzane wino, rozpoczęłam przygodę z gotowaniem właśnie od tej zupy.

 

 

 

 

jirooooo

Jiro śni o sushi (reż. David Gelb) – klasyk, znany każdemu, kto interesuje się kuchnią azjatycką. Reżyser nie pokazuje nam trzy gwiazdkowej restauracji sushi od kuchni, w centrum stawia samego Jiro – pracowitego, skromnego i skupionego na pracy, która jest sensem jego istnienia. Dzięki ukazaniu trudnych relacji mistrza z rodziną, Gelb ściąga z Jiro ciężką maskę człowieka-ideała.

 

 

 

 

le grand 3

Le Grand Chefe (reż. Jeon Yoon Soo) – film powstał w oparciu o koreańską mangę „Sikgaek” autorstwa Heo Young Mana. Fabuła filmu ugotowana jest z kilku bardzo dobrych składników – unoszący się duch rywalizacji,pomiędzy kucharzami mającymi apetyt na sukces, potwierdza fakt, iż za dobrym jedzeniem musi stać zawsze dobry człowiek. Przepiękna scena z krową złożoną na ołtarzu ambicji kulinarnych wyczynów.

 

 

Joyful Reunion (reż. Tsao Jui-yuan) – sequel popularnego w Azji filmu Eat Drink Man Woman. Jeśli szukacie w filmach zaskoczenia i powiewu nowości, to niestety powinniście odłożyć tę kartę i poszukać innego dania. Choć puentę filmu nietrudno przewidzieć, warto go zobaczyć dla samych zdjęć. Mnie urzekają. Przed filmem koniecznie trzeba się najeść!

 

Final Recipe (rez.Gina Kim) – z artystycznego punktu widzenia film przypomina raczej pośpiesznie zjedzony street food niż posiłek z fine diningowej restauracji. Ukazuje rywalizujących między sobą kucharzy oraz rozbudowany wątek rodzinny  (…tak bardzo trudny z europejskiego punktu widzenia) – Kim stawia bohaterów przed trudnym wyborem: rodzina – pasja.

 

You Might Also Like

Leave a Reply