Pragnąć

POMIĘDZY

Nie miałam już dzisiaj pisać, jest późna noc, jestem po maratonie w pracy, odgruzowaniu mieszkania z wszelkich zaszłości i przed poranną kilkugodzinną drogą w góry.  Nie miałam pisać. Ale słowa przelewają się w głowie…

Idzie nowe. Zmiana pracy po 7 latach spędzonych w jednym środowisku to dla mnie duże wyzwanie! PRAGNIENIA będą otwierały nową restaurację.

Pani R. pojawiła się w moim życiu

Osobiście, w życiu prywatnym i zawodowym zawsze miałam problem z rutyną. Przychodziła powoli, nieubłaganie, samoczynnie. Prowadziła do rozczarowania. Trudno było z nią wygrać. To ten moment, w którym już wiedziałam, że coś się skończyło, tęskniłam za tym, co się dopiero zacznie i za tym co nie ma szansy się wydarzyć.

Z rutyną jest jak z bólem zęba. Ostatnio doświadczyłam jednego jak i drugiego. Pojawia się zupełnie niespodziewanie, najpierw lekki ból w ciągu dnia, dzięki któremu ząb przypomina o swoim istnieniu. Później cisza i zapomnienie. Aż do momentu pierwszej nieprzespanej nocy, gdy masz poczucie, że ból ogarnia całe twoje ciało. Szukasz pomocy. Leczysz i znieczulasz się licząc na nadejście dobrych chwil. Zapominasz. Do czasu następnego pierdolnięcia. Masz już dość, poddajesz się i usuwasz tę część siebie, pozbywasz się jej z korzeniami, zostaje jedynie ogromna dziura zalana krwią. Myślisz, że pozbyłeś się problemu raz na zawsze. Rana krwawi…śmierdzi najpodlejszą częścią ciebie…z czasem zabliźnia się…ale zawsze w tym miejscu pozostanie pustka. Wyrwany ząb nigdy nie da zapomnieć o sobie. Podobnie jak z wszechogarniającą rutyną i wypaleniem, przy których tracę najwięcej, bo tracę samą siebie.  Nie można tego znieczulać bez końca, nawet, jeżeli zakończenie nie jest przyjemne, wymaga wysiłku i zburzenia swojego poczucia bezpieczeństwa, warto wziąć sprawy w swoje ręce.

„Where the magic happens”  (?)

Celebrowanie mojej małej stabilizacji i bezpieczeństwa, nie przebiegało u mnie może, aż tak długo jak u Nolana – głównego bohatera filmu Bulwar, ale oglądając ten film, zdałam sobie sprawę, jak ważnym jest to, aby rozpoczynać na nowo, nawet, jeśli kosztem stanie się dotychczasowe, wygodne i w gruncie rzeczy szczęśliwe życie.

 

Uwielbiam środowisko w którym pracuję. Zastanawiam się czy jeszcze kiedykolwiek uda mi się być tak blisko zespołu, który sama zbudowałam, nie tracąc jednocześnie poczucia kontroli nad nim . Czy będą w moim otoczeniu ludzie, którzy sprawią, że będą się śmiała tak jak lubię – całą sobą.

Na ten moment mam poczucie, iż zmiany powinny przychodzić do nas wówczas, kiedy sami przygotujemy na nie przestrzeń w swojej głowie i w swoim sercu. Tak, chcę być ostrożna i przygotowana do wyjścia poza swoją własną strefę komfortu, jako iż nie należę do osób ……PODBIJAJĄCYCH ŚWIAT…., a decyzja o zmianie pracy zawsze będzie wiązała się u mnie z ogromnym stresem i poczuciem dyskomfortu. Moja ukochana Hannah Horvath z serialu Girls females only, jest dla mnie mistrzynią, gdyż nie tylko chce doświadczać życia, ale po prostu realizuje to na każdym kroku, gdyż chce wierzyć, że każde wyjście poza swoją strefę komfortu jest równoznaczne z rozwojem,  „prowokuje” i celowo szuka okazji, w których mogłaby poczuć emocjonalny dyskomfort. Ja jestem dość sceptyczna wobec tej idei, dopiero z bardzo odległej perspektywy czasowej, potrafię dostrzec, iż poniesiony koszt, przy wprowadzaniu zmian w moim życiu, był tego wart. Bez tej perspektywy zapętlam się w swoich wahaniach i lękach. To mija.

whereTheMagic

Początki

Nie posiadam certyfikatów ani świadectw tego, czego nauczyłam się w obecnym miejscu pracy.  Rozpoczynając pracę byłam sama dla siebie coachem, nie było nikogo, kto mógłby przekazać mi wiedzę, czy podzielić się doświadczeniem. Pamiętam swój pierwszy dzień pracy w charakterze menagera – jako, iż nowe stanowisko było wynikiem awansu pionowego, znałam personel oraz podstawowe zasady panujące w organizacji…ale kompletnie nie wiedziałam, co ja mam tam robić. Nie postawiono wobec mnie żadnych oczekiwań i wymagań, więc w gruncie rzeczy mogłabym ograniczyć się to codziennego zaopatrywania restauracji w świeże owoce, warzywa i kwiaty. Początki były ciężkie, wymagały wejścia w zupełnie nową, nieznaną rolę bez przewodnika. Przy samodzielnej nauce całego procesu zarządzania restauracją, jednocześnie walczyłam o akceptację zespołu, zaufanie swojego szefa, aż w końcu wypracowanie swojego stylu pracy.  Będąc na nieustającym głodzie, szukałam…ale to nie kursy, szkolenia czy studia podyplomowe wpłynęły na moją pracę, to przede wszystkim ludzie z branży, których spotykałam i inspiracje, które pokazywały mi, jakie jeszcze cele mogę przed sobą stawiać.

Pomiędzy

Jestem zawieszona – będąc u schyłku „okresu wypowiedzenia umowy o pracę” nie czuję się już częścią zespołu, a jednocześnie nie posiadam jeszcze swojego nowego miejsca. Wszystko czego nauczyłam się o gastronomii, ma swoje źródło w restauracji, w której obecnie pracuję i wiem, że otwierając lokal oferujący dokładnie tę samą kuchnię, będę korzystała z tej wiedzy, walcząc jednocześnie z swoimi obawami – zewnętrznymi zarzutami o plagiaty czy kopiowanie pomysłów.

Przez 4 lata, wjeżdżając na parking centrum handlowego, w którym mieści się restauracja w której pracuję,przejeżdżałam przez próg zwalniający. Od ponad 7 miesięcy nie ma już tego progu, ale  przejeżdżając przez to miejsce, moje ciało zawsze przygotowuje się do typowego „podskoku”… niektóre nasze zachowania są w nas bardzo głęboko zakorzenione i choćbyśmy bardzo chcieli, nie możemy się ich pozbyć…

Okazuje się, iż moja wiara w krążącą wokół nas energię sprawdziła się ponownie. Niespodziewanie pojawia się nowy projekt, nowi ludzie, nowy etap…więc ruszam…z lękiem, bratem nieosłodzonej nadziei .

PRAGNIENIA samodzielnie otwierają nową restaurację, a to oznacza, że na blogu będę się z wami dzieliła wszelkimi doświadczeniami z każdego etapu realizacji inwestycji. Będziecie mogli poczytać o wszelkich sprawach technicznych oraz formalnych towarzyszących zakładaniu restauracji jak również o wszelkich emocjach, które będą się pojawiały podczas pracy nad tym projektem!  Mam nadzieję, że nauczę się akceptować sprawy, na które nie mam wpływu …trzymajcie kciuki!

You Might Also Like

Leave a Reply