Kultura na talerzu

Jedzenie i seks – fundamenty

Jedzenie i seks to dwa fundamenty, które w przeszłości decydowały o przetrwaniu gatunku. Mam to, szczęście, że tym pierwszym zajmuję się zawodowo… a drugim hobbystycznie. Paradoksalnie są one bardzo silnie związane ze sobą. Sprawiają przyjemność, kuszą,wabią, odprężają i pobudzają zmysły. W literaturze i filmie jedzenie bardzo często lokowane jest blisko ludzkiej cielesności. Choćby, główna bohaterka Czekolady – Vianne traktowana jest jak grzesznica, gdyż chce mieszkańcom małego miasteczka sprawić przyjemność i za pomocą robionej przez siebie czekolady pobudzić ich zmysły… zjedzenie czekoladowej pralinki traktowane jest przez mieszkańców małego miasteczka jako zdrada, oznaka słabości, uleganie najciemniejszym żądzom.

Kechiche udowodnił, iż nie tylko czekolada czy truskawki są seksowne.Pamiętam swój głód po seansie Życia Adeli  …ogromne pragnienie jedzenia.Długi seans, nocny powrót do domu na ogromnym głodzie. Adela je spaghetti, w sposób tak bardzo naturalny, bezpretensjonalny a jednocześnie subtelny, stanowi to preludium do fizycznego celebrowania i odkrywania kobiecego ciała.

 

 

O moim jedzeniu

Jedzenie jest dla mnie ważne. Ograniczam spożycie mięsa oraz tłuszczów pochodzenia zwierzęcego. Nie jestem wegetarianką ani weganką. Gotuję rzadko, częściej gotują dla mnie. Jestem fanką gastro turystyki. Doceniam społeczny oraz kulturowy aspekt jedzenia. Jestem przekonana, że ciało jest mądrzejsze niż nasz umysł. Dlatego chcę zwracać uwagę na to, co jem pozbywając się ortodoksji i dając sobie prawo do popełniania błędów. Dbam o to, czym karmię swoje ciało, nie oznacza to, że czasami po nocnym melanżu nie przełknę fast fooda i nie popiję colą.

Pracuję w gastronomii od wielu lat, lubię zarówno kuchnię elegancką, wyrafinowaną jak i tę prostą, bezpretensjonalną, w której mam swoje korzenie. Z domu rodzinnego wyniosłam ogromny szacunek do jedzenia. Pozbawiona możliwości wyboru jedzenia tego, na co mam ochotę, potrafię nakłonić moje kubki smakowe do próbowania przeróżnych smaków bez obaw o to, że coś może mi nie smakować. Myślę, że dzięki gospodarności moich rodziców, którzy przy ograniczonych środkach finansowych potrafili wyżywić naszą bandę, wiem w jaki sposób nie marnować żywności. Prowadząc nieregularny tryb życia, zadanie to nie jest łatwe. W obawie przed marnotrawstwem, staram się, nie robić dużych zakupów żywieniowych. Gdy dwa lata temu zamieszkałam w kawalerce w stanie deweloperskim, przez pierwsze 5 miesięcy nie posiadałam lodówki (…dlaczego hajs nie rośnie na drzewach jak wiśnie? ). Okazało się, że bez większego problemu poradziłam sobie bez tego, jakby się wydawało, podstawowego urządzenia…zwyczajnie lodówki nie posiadałam w domu, więc korzystałam z tej sklepowej. Codzienne małe zakupy w polskim zoo. Zwierzęta może niekoniecznie te, które lubię, ale zawsze dostępne i blisko zlokalizowane, pomagały w organizacji życia „bezlodówkowego” . Jeżyk, żabka, małpka czy biedronka przyszły z pomocą.

Ostatni pocałunek

Z dzieciństwa pamiętam mamę trącą suchy chleb na bułkę tartą, z wczorajszego pieczywa robiącą grzanki, z niedzielnego rosołu pomidorówkę, z niewykorzystanych białek bezy. Oczywiście, wymagało to czasu i dobrej organizacji. Na każdym etapie staramy się ten czas zaoszczędzić. Patrząc w sklepie na obrane, próżniowo zapakowane ziemniaki wymagające jedynie wrzucenia do wody… zastanawiam się dokąd zmierzamy (…faza: quo vadis przy półce sklepowej). Moja babcia i mama, wyrzucając chleb do śmieci zawsze go całowały. Był to rodzaj przeprosin za zniewagę oraz wyraz żalu. Wyrzucając chleb czuję wstyd przed samą sobą.

Polaki buraki, cebulaki (??)

Podróżowanie po świecie wzbogaciło mnie o nową perspektywę, zauważyłam, iż naszą wyróżniającą „cechą narodową” jest zaradność i gospodarność w kuchni. Choć mam wrażenie, że jakoś się tego wstydzimy, a przecież należałoby to wyeksponować i sprzedać jako doskonały trend na rynku kulinarnym. Przecier pomidorowy z przejrzałych pomidorów, zupa rybna z niejadalnych części karpia jakimi są głowy, deser z opiekanego, wczorajszego chleba. Nasze mamy i babcie nie wiedziały, że mają kreatywne i ekologiczne podejście do gotowania. Nikt im tego nie powiedział, nie uświadomił, nie nazwał. Obserwuję gości w swojej restauracji, dla których zabranie niedojedzonego posiłku na wynos powoli przestaje być obciachem. Ale nadal marnujemy bardzo dużo żywności. Ze zeszłorocznego raportu Organizacji ds. Rolnictwa i Wyżywienia wynika, iż jedna trzecia tego, co produkują rolnicy jest wyrzucana! W sytuacji, w której na świecie żyje 800mln niedożywionych ludzi, marnujemy żywność na ogromną skalę – ok. 170 kg na mieszkańca. Kafkowski świat absurdu, do którego swój kamyczek codziennie dorzucasz Ty i ja.

You Might Also Like

Leave a Reply